Odwracanie uwagi dziecka: czy to dobry pomysł? – Akademia Wychowania Michała Kędzierskiego

Odwracanie uwagi dziecka: czy to dobry pomysł?

Jak nauczyć dzieci dbania o bezpieczeństwo w czasie trwania epidemii koronawirusa?
16 października 2020

Odwracanie uwagi dziecka: czy to dobry pomysł?

Odwracanie uwagi dziecka jest dość często stosowanym przez rodziców pomysłem na uniknięcie jakichś trudnych zachowań dziecka. Jak argumentują oni takie podejście?

„Lepiej, by nie widziało w sklepie tego pięknego wozu strażackiego, bo wpadnie w histerię, gdy się dowie, że nie może go mieć”.

„Dzieci sobie dokuczają? Lepiej wciągnijmy je w jakąś zabawę, nim awantura rozkręci się na dobre”.

„Nie chce zjeść obiadu? Puśćmy mu bajkę, wtedy zawsze grzecznie je”!

 

Jak metoda odwracania uwagi wygląda od strony czysto psychologicznej?

 

Zależy to od wieku dziecka. Jeśli jest ono półrocznym bobasem, odwracanie jego uwagi jest jak najbardziej dobrym pomysłem. Zgoła jednak inaczej sytuacja wygląda, gdy dziecko ma już 2 – 2,5 roku lub więcej. W tym przypadku odwracając uwagę dziecka, upośledzasz je w pewnym sensie...

Dlaczego? Ponieważ Twoim zadaniem jest NAUCZYĆ dziecko jak radzić sobie z frustracją, jak dogadywać się z rodzeństwem, jak samodzielnie i sprawnie jeść posiłki... Odwracanie uwagi to nic innego jak unikanie konfrontacji. To nie spryt, jak wielu rodziców błędnie interpretuje, a najzwyklejsze unikanie problemów, które i tak prędzej czy później powrócą.

Nie chodzi o to, by dziecku, które jest na skraju histerii pokazać ptaszka dla odwrócenia jego uwagi, a o nauczenie go, że histeria jest nieakceptowalnym sposobem komunikacji i pokazanie, ze będzie wysłuchane, gdy uśmiechnie się i spokojnie powie, czego potrzebuje.

Sytuacja, gdzie odwrócenie uwagi dziecka niezależnie od wieku jest w pełni uzasadnione, to np. sytuacja, gdzie zdarzył się wypadek samochodowy i nie chcesz, by dziecko widziało krew czy też po prostu wpadło w zbyt silne emocje.

Gdy odwracasz uwagę dziecka za każdym razem, gdy zbliża się „wybuch” jego emocji, odbierasz mu bezcenną lekcję, podczas której mogłoby nauczyć się, jak nad nimi panować i samodzielnie się uspokoić.

Skacząc wokół niego, gdy tylko zrobi się nerwowe, pokazujesz mu, że to ono jest wyżej w domowej hierarchii. Jeśli dziecko uzna, że to właśnie ono jest „Panem i władcą”, problemy wychowawcze różnej maści zaczną wyrastać jak grzyby po deszczu. Dziecko będzie rzucało Ci „wyzwania” na każdym kroku, by przypomnieć Ci, że to ono jest u władzy, a ty mu podlegasz.

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat domowej hierarchii? Kliknij w ten link.